10

3

Ciąża z Kacperkiem przebiegała dobrze, nie byłam chora ani razu, prócz niewielkiego przeziębienia, brałam wtedy jakieś ziołowe leki, za zgodą lekarza. Czułam się ogólnie bardzo dobrze. Kacperek urodził się o czasie, czyli 19.05.2004 ważył w normie, wszystko było ok. po urodzeniu. Jako że do teraz karmię synka piersią, to muszę powiedziec, że na kupki aż tak bardzo nie zwracałam uwagi, bo były co prawda dośc rzadkie, ale na piersi tak często bywa. Od samego początku widac było, że mały cierpi, bo ciągle płakał, jakby go coś bolało, nie spał w nocy, w dzień bardzo krótko, budził się z płaczem, jakby wcale nie był wyspany. Miał wzdęty brzuszek, bardzo duży, ale jakos nikt mi wówczas nie powiedział, że zbyt duży, jak na noworodka. Kiedy szłam z Kacperkiem do lekarza, bo wydawało mi się, że jest coś nie w porządku, to tak jak wczesniej napisałam, wmawiano mi że to kolki, no i skutecznie uspiono moją czujnosc. Starszy Mateusz nie był taki płaczliwy, więc pomyslałam, że faktycznie może to kolki i dawałam mu herbatki koperkowe, jak mi zalecano. Jednakże "te kolki" jakoś za długo trwały, mialy przejść po 3 miesiącach, a mały jakby coraz gorzej się czuł, w dodatku zaczął mieć przewlekły kaszel. Poszłam znowu do lekarza, bo oprócz kaszlu miał jeszcze stan podgorączkowy, ale i tym razem lekarz nie zbadał go tak jak powinien. No i w końcu, kiedyś trafiłam na innego lekarza, który stwierdził, że ie podoba mu sie brzuch Kacperka, ale właściwie na tym się skończyło, bo on nie mógł mnie dalej skierować, bo był tylko na zastępstwie. Na szczęście Kacper zachorował na silne zpalenie oskrzeli i znlazł się w szpitalu. Tam przypadkowe badanie USG wykryło olbrzymiego guza między jelitami. Zostałam dośc brutalnie poinformowana o tym fakcie, bez cienia współczucia, sucho i beznamiętnie, no i z odpowiednim komentarzem, którego nie chcę opisywać. Prawie zemdlałam kiedy to usłyszałam. Kacper miał wówczas 6 miesięcy, guz był wielki, miał przeszło 10cm Zostaliśmy od razu przekazani na Oddział Chemioterapii Dziecięcej przy AM w Gdańsku, gdzie lekarze tylko badając Kacperka palpacyjnie wiedzieli niej więcej jakiej wielkości jest guz, że sa powiększone równiez inne organy. Po dokładnych badaniach okazało się, że Kacperek miał juz przerzuty do wątroby, do kości czaszki i do kości długich ( te ostatnie udało sie jakby zahamować). Uczulam wszystkie mamy na takie objawy jak wielka drażliwośc u dziecka, niepokój, wielka płaczliwość i brak snu. Byly tez i sa nadal takie objawy jak bardzo obfite pocenie się całego ciałka, okropne zlewne poty, maly jak śpi, to czasem ma aż mokrą poduszkę, że musze ją zmieniać. No i ma tez kilka plamek czerwonych na czole, jakby takie znamiona, uszczypnięcie bociana, które w czasie płaczu robią się czerwieńsze, ale nie wiem, czy to ma coś wspólnego z chorobą.